Ocalić od zapomnienia – nowe krzyże na partyzanckich grobach

0
(0)

Jeszcze 4 lata temu groby znajdowały się w głuszy leśnej. Wiedziała o nich garstka osób z Bilczy. W latach 70. XX wieku o partyzanckie mogiły dbała ze swoimi uczniami nauczycielka z Bilczy, Krystyna Pobocha. Później to miejsce, tajemnicze i niezwykłe – powoli stawało się zapomniane

Jeszcze 4 lata temu groby znajdowały się w głuszy leśnej. Wiedziała o nich garstka osób z Bilczy. W latach 70. XX wieku o partyzanckie mogiły dbała ze swoimi uczniami nauczycielka z Bilczy, Krystyna Pobocha. Później to miejsce, tajemnicze i niezwykłe – powoli stawało się zapomniane. Prawie nikt już nie wspominał o gajowym Jakubie Dudku, mieszkającym w środku lasu, w niewielkiej gajówce. Mało kto wiedział, że okupanci niemieccy spalili gajówkę i zabili znajdujących się w niej partyzantów. Miejscowi opowiadali, że znaleziono w gajówce radiostację, dlatego los gajowego został przesądzony.

Jesienią 2008 roku wybrałam się tam z moimi rodzicami, którzy od razu zlokalizowali teren po spalonej gajówce oraz znajdujące się w pobliżu bezimienne, partyzanckie groby.
Od tego czasu minęło 6 lat – i stało się już tradycją, że co roku, pod koniec października, zabieram grupy uczniów w jeszcze niedawno zapomniane miejsce. Najczęściej idziemy po zajęciach w szkole, czasami jest to sobota, sprzątamy śmieci, zeschłe liście i zapalamy symboliczne znicze.

Obecnie w pobliżu grobów partyzanckich przebiega bity trakt gospodarczo – turystyczny. Z zatoczkami, punktami obserwacyjnymi i wspaniałymi widokami.
Powstał 3 lata temu. W 2012 roku uczeń naszej szkoły zajął II miejsce w prestiżowym konkursie pod patronatem marszałka województwa świętokrzyskiego. Opisał niezwykłą historię tego zapomnianego przez czas i ludzi miejsca. W 2014 r. nasi absolwenci nakręcili film będący rekonstrukcją  tragicznych wydarzeń z II wojny światowej.
Rok temu, w październiku, podczas sprzątania terenu wokół grobów odkryliśmy kolejne mogiły. Wypadało więc zatroszczyć się o tak ważne miejsce pamięci – chociażby wymienić zmurszałe krzyże na trzech grobach i postawić krzyże na nowo znalezionych. Wiosną 2014 roku wyruszyła do lasu ekspedycja w składzie: pan Piotr Piwek i jego syn Paweł, Mikołaj Opatowski (Paweł i Mikołaj byli już wtedy absolwentami naszej szkoły) oraz pisząca te słowa pomysłodawczyni przedsięwzięcia. Naprawdę słowa podziwu i uznania dla Piotra Piwka, który na swoją półciężarówkę załadował cement, smołę, drewno brzozowe na krzyże, mnóstwo narzędzi (w myśl zasady – a może się przydadzą), wiadra duże i małe, łopaty, kilofy, oczywiście wodę – do źródełka i rzeczki Chodcza mieliśmy dość daleko.

Gdy skończyliśmy pracę – w lesie było już ciemno. Byliśmy jednak szczęśliwi, że wykonaliśmy wszystko zgodnie z planem. Piotr świetnie zorganizował pracę i rozsądnie koordynował nasze działania, za co bardzo mu dziękuję. Dziękuję również moim byłym uczniom, którzy z własnej woli, bezinteresownie pomogli przy tak ważnym przedsięwzięciu. Zbliża się listopad. W tym roku kolejne grupy uczniów poznają niesamowite i ważne miejsce. To takie nasze wędrówki po historii…

Anna Pobocha Igniatowska – nauczycielka języka polskiego i historii w Zespole Szkół w Bilczy

Oceń wpis!

Kliknij na gwiazdki aby ocenić

Średnia ocena 0 / 5. Liczba ocen: 0

Jeszcze nikt nie ocenił