Tydzień Kultury Języka w Szkole Podstawowej im. ks. Piotra Ściegiennego w Bilczy

0
(0)

Było ciekawie, wesoło i pomysłowo. W tym roku zaczęliśmy nasze spotkanie od wręczenia dyplomów i nagród Mistrzom Ortografii.

Było ciekawie, wesoło i pomysłowo. W tym roku zaczęliśmy nasze spotkanie od wręczenia dyplomów i nagród Mistrzom Ortografii. Oto oni:

  • Jakub Woś – kl. IV a
  • Dawid Musiał – kl. IV b
  • Martyna Durlik – kl. IV c
  • Joanna Wrona – kl. V a
  • Jakub Świercz – kl. V b
  • Aleksandra Bieniek – kl. V c
  • Honorata Majder – kl. VI a
  • Jakub Woźniak – kl. VI b
  • Maja Cudzik – kl. VI c

Następnie uczniowie klas IV – VI zaprezentowali scenki dramowe z ulubionych lektur (,,Ania z Zielonego Wzgórza’’, ,,Ten obcy’’, ,,Kwiat kalafiora’’, ,,Akademia pana Kleksa’’). Głównym wydarzeniem obchodów Tygodnia Kultury Języka w tym roku był konkurs krasomówczy,  który poprzedziły eliminacje klasowe. Ostatecznie w konkursie wzięło udział 12 uczniów, którzy musieli wejść w rolę swojego psa, kota, plecaka, komputera i opowiedzieć, jak zwierzątka lub przedmioty widzą swego właściciela. Jury w składzie: p. M. Pucińska, p. E. Jaros, p. W. Bąk miało trudny wybór. Ostatecznie zdecydowano wyróżnić popisy krasomówcze następujących uczestników:

  • Maja Cudzik – I msc. (kl. VI c)
  • Eliza Podkówka – II msc. (kl. VI a)
  • Honorata Majder – III msc. (kl. VI a)
  • Jakub Górecki – IV msc. (kl. VI c)
  • Zuzanna Biernacka – V msc. (kl. IV a)

Zwycięzcy otrzymali pamiątkowe dyplomy oraz nagrody książkowe. Pozostali uczestnicy konkursu również zostali nagrodzeni za udział w konkursie praktycznymi upominkami. Poniżej prezentujemy cztery z pięciu nagrodzonych popisów krasomówczych.

Witam wszystkich. Jestem Hebel. Moją panią jest Maja Cudzik. Wiem, że mam trochę dziwne imię, ale moja pani różnie mnie nazywa. Czasami zwraca się do mnie: Maluszku, Paniczu, Sammy. Ona nie jest w tej kwestii zdecydowana. Z tego co wiem, miałem powiedzieć, jak ją widzę. Otóż moja pani jest średniego wzrostu, ma krótkie włosy, brązowe oczy… Tak, tak. Mam mówić o jej cechach wewnętrznych? Mam nadzieję, że mi wybaczycie, ale w tejj sytuacji nie jestem przygotowany, jednakże spróbuję coś powiedzieć. Moja pani była ostatnio bardzo zajęta. Nawet nie miała dla mnie czasu, ale gdy znalazła już chwilkę… Och,  jak ja kocham drapanie za uszkiem. Moja pani jest bardzo opiekuńcza i wyrozumiała. Kiedy jej mama i babcia nie chcą wpuścić mnie do domu, swoją drogą, a to jędze, ona i tak jakoś mnie  przemyci. Jedyną jej wadą jest to, że nie pozwala mi łowić myszy. Nawet kupiła mi różową obróżkę z dzwoneczkiem. A ja jestem przecież kotem! W ten sposób moja ofiara mnie słyszy. Jednakże uważam, że moja pani nie pozwala łowić mi myszy, ponieważ bardzo kocha zwierzęta. Ma takie akwarium  z rybkami, ono stoi na szafce,  za szafką jest kaloryfer… Och, jak ja kocham wygrzewać się pod kaloryferem. Chyba muszę  już kończyć moją mowę, ale chciałbym na koniec jeszcze coś powiedzieć. Otóż moja pani zawsze powtarza: ,,Kto jest najlepszym przyjacielem człowieka? No kot. Więc kto jak kot może o nim opowiedzieć? No nikt.” Moja pani bardzo lubi zmieniać teksty piosenek i wierszyków, zazwyczaj później są one o mnie. A teraz pozwólcie, że się oddalę, ponieważ moja pani na pewno  przygotowała dla mnie jakąś przekąskę.

Maja Cudzik – kl. VI c (I msc.)

Jak mnie widzi mój komputer? Pewnego dnia, gdy Eliza siedziała przede mną, wpatrywała się w mój monitor i z niecierpliwością czekała aż załaduje się jej ulubiona gra, zacząłem się zastanawiać, czy nie lepiej byłoby, gdyby ten czas poświęciła na pielęgnację mowy ojczystej. Jestem już starym komputerem. Mój monitor wiele widział, a głośniki wiele słyszały. Kiedyś stałem w głównym pokoju i ludzie często rozmawiali w mojej obecności. Ich język wtedy był bogaty, różnorodny i barwny. Z przyjemnością słuchałem wierszy czytanych dzieciom na dobranoc. Lubiłem też słuchać zwykłych codziennych rozmów, rozkoszowałem się pięknem staropolskich piosenek. A dziś? W dzisiejszej mowie dominują proste wyrazy używane często niezgodnie z ich znaczeniem oraz przekleństwa. A gdyby tak Eliza wynalazła odkurzacz, który odkurzyłby piękne słowa, przez wieki będące na ustach wielu Polaków, a dziś zamknięte jedynie w tomikach wierszy? A gdyby tak Eliza wynalazła preparat, który przywróciłby blask wszystkim zwrotom grzecznościowym, które niegdyś czyniły miłymi i przyjemnymi rodzinne biesiady i dyskusje między domownikami? A gdyby tak Eliza wynalazła młynek, który zmieliłby wszystkie wulgaryzmy zaśmiecające naszą mowę, że nawet ze mnie, starego komputera, można korzystać rozumnie? Chętnie bym jej wyjaśnił, że drobne problemy to nie ,,masakra”, a ktoś, kto ma inne zdanie w jakiejś sprawie to nie ,,debil”. Zamiast słuchać, że pani ,,wypowiedziała się w temacie” byłoby miło usłyszeć coś na temat …To niestety tylko marzenia. Może powinienem się już zawiesić albo zepsuć, bo czasami to co wykrzykuje jej brat do mikrofonu w czasie gry sprawia, że chciałbym odciąć sobie zasilanie. Jak mam powiedzieć to wszystko Elizie? Gdyby nawet udało mi się jej to powiedzieć, to co może zrobić jedna uczennica klasy szóstej? Jeżeli mógłbym coś doradzić, to na początek powinna wziąć udział w konkursie krasomówczym. I zobaczylibyśmy, co by z tego wynikło …

Eliza Podkówka – kl. VI a (II msc.)

Proszę o uwagę! To ja – kot o imieniu Kitek. Jestem właścicielem Honoraty i chciałbym Wam o niej trochę opowiedzieć. Wystarczy, że tylko machnę ogonem, a ona już jest przy mnie. Osoba ta, trochę inna niż wszyscy, z niezrozumiałych dla mnie przyczyn wychodzi rano z domu i znika na cały dzień, zamiast się mną zajmować i mi służyć! Widzimy się z Honoratą dopiero późnym popołudniem lub wieczorem. Czasami bardzo mało czasu poświęca dla mnie.   Nie żałuję jednak, gdyż podczas dnia mam dużo rzeczy do zrobienia: choćby upolowanie kilku mysz lub przegonienie kur z kurnika. Honorata często mówi mi, że jestem śmieszny, co mnie okropnie złości i dziwi, gdyż nie robię wtedy nic nadzwyczajnego! Kiedy już jesteśmy razem, zwierza mi się z różnych tajemnic. Często mówi o naszej przyjaźni. Wystarczy, że tylko zamruczę, a ona od razu daje mi jakiś przysmak. Jest jednak jeden warunek: Honorata nie może patrzeć jak jem, ponieważ mogłaby mi zabrać moją pyszną szynkę. Zobaczcie, jaka ona jest naiwna … Wystarczy, że  położę się na plecach i zrobię słodką minkę, a ona od razu mnie głaszcze. To ja pokazałem jej jak być dobrym,  grzecznym człowiekiem, służącym swemu kotu. Zawsze czekam na te chwile, które mogę spędzić z ukochaną osobą. Zobaczcie, jak łatwo jest wytresować człowieka…

Honorata Majder – kl. VI a (III msc.)

Cześć. Nazywam się Fabo jestem psem rasy labrador retriever. Moją właścicielką jest Zuzia Biernacka. Kupiono mnie noooo… aha wiem!!! W Katowicach. Nie wiem czy jestem dla mojej pani jakiś wyjątkowy. Czasami są takie momenty, że szkoda gadać..  Siedzimy sobie razem na kanapie i ja, jak to ja, patrzę na nią tymi moimi pięknymi oczkami. A ona? A ona nawet na to uwagi nie zwraca!! Jest ciągle na tym małym, czarnym pudełeczku co ma ekran i klawiaturę i nie wiem, co ją tak w tym fascynuje, przecież ma przed sobą takiego pięknego psa …  I nawet jej się nie chce ruszyć, żeby mi jakąś zabawkę przyniosła a może chociaż po brzuszku podrapała. Dobra może i coś tam mnie kocha, ale moim zdaniem za mało mnie rozpieszcza.

Zuzanna Biernacka – kl. IV a (V msc.)

Całość opracowała organizatorka Tygodnia Kultury Języka – Anna Pobocha Igniatowska

Oceń wpis!

Kliknij na gwiazdki aby ocenić

Średnia ocena 0 / 5. Liczba ocen: 0

Jeszcze nikt nie ocenił